piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 1

                       Oczami Camill :

-Pasażerowie lotu 14 są proszeni do odprawy ! -Usłyszałam kobiecy głos
- Camil, Camil  to myy , to myyy !!! - wydarła się Veronica, pociągnęła mnie za rękę i ruszyłyśmy  stronę samolotu. Przez nią zapomniałam o swojej walizce i musiałam się wrócić. Pociągnęłam za sobą walizkę i pobiegłam za Veronicą, która skakała już z radości.Natomiast ja byłam lekko zdenerwowana , nigdy nie leciałam jeszcze samolotem.
Kiedy go zobaczyłam, to jeszcze bardziej się przeraziłam. Był po prostu wielki. Veronica złapała mnie za rękę i lekko się uśmiechnęła , wiedziałam co ma na myśli " Spokojnie, nie denerwuj się, będzie dobrze " -Powiedziała, Taa łatwo było jej to mówić,
Ona często leciała samolotem na różne wycieczki z rodzicami. Przerażona weszłam do środka i udałam się w stronę naszych miejsc, włożyłam podręczny bagaż na górę i usiadłam wygodnie w moim fotelu. Vera usiadła obok mnie.
-Pasażerowie są proszeni o zapięcie pasów,zaraz ruszamy -Znów usłyszałam kobiecy głos
Zrobiłam co kazała, O niee zaraz się zacznie..
Kiedy machina ruszyła poczułam ,że żołądek podszedł mi do gardła, Zamknęłam oczy i próbowałam myśleć o czymś innym,Veronika cały czas się na mnie patrzyła i słyszałam jak się cicho chichotała. Nagle poczułam jak ktoś uderza mnie po głowie
- Eiiii To bolało - złapałam się za bolące miejsce
-No przepraszam boi dupo,ale już możesz odpiąć pasy.
-Wcale się nie bałam - Odetchnęłam z ulgą - Muszę iść do toalety-wstałam - No przepuść mnie bo twoja wielka dupa blokuje mi przejście
- A tss, Niech cię jaki grubas zamknie w tym kiblu -wstała-
- Czemu mówisz tak o sobie ? Ale masz trochę racji - Delikatnie się uśmiechnęłam i poszłam do łazienki.
Zamknęłam się. Myślałam,że zaraz zwymiotuje , było mi słabo. Nachyliłam się nad muszlą klozetową, ale na szczęście nie zwymiotowałam. Chwilkę posiedziałam w łazience aby nie było, umyłam ręce i wróciłam na swoje miejsce
- Ejj Wera widziałaś kto siedzi na przeciwko nas ?
- No oczywiście ,że widzę - zrobiła ta swoją minę
Zaczęłam się z niej śmiać jak nie wiem co, wyglądała tak zabawnie,jakby zjadła coś obrzydliwego.ten koleś się do nas odwrócił
- I co się gapisz Grubasie ? - Powiedziała do Niego Ver -
Koleś się tylko popatrzył , a ona wybuchnęła śmiechem.Uznałam,że jej nie znam, dlatego założyłam słuchawki na uszy i włączyłam muzykę
- Jak dolecimy to mnie obudź - powiedziałam -
- Okej, Okej ,że cię nie obudzę .
Popatrzyłam się na nią i zamknęłam oczy, położyłam się na jej ramie, było takie mięciutkie jak mały kotek , zerknęłam jeszcze na nią na chwilkę i zobaczyłam worek skrzydełek które jasła, a cała twarz była z sosu " Okej " pomyślałam  wyciągałam poduszkę i położyłam się na niej , po kilku minutach zasnęłam.
____________________________________________
I jak wam się podoba 1 rozdział ? Wiem ,że nudny ale dopiero zaczynam : )
Liczę na szczere komentarze : )
  

2 komentarze:

  1. KOCHANA PEWNIE MNIE NIE PAMIĘTASZ. PISAŁAM BLOGA, ALE GO NAGLE OPUŚCIŁAM A TY GO CZYTAŁAŚ. WIĘC MAM PROŚBĘ JEŚLI CHCESZ ŻEBYM ZACZĘŁA PISAĆ DALSZE CZĘŚCI TEJ OPOWIEŚCI, NAPISZESZ W KOMENTARZU, CZY CHCESZ, CZY NIE? JUŻ NIE OPUSZCZĘ NIGDY BLOGA BEZ SŁOWA, ŻAŁUJE BARDZO :( http://fall-in-love-in-london.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń